Ucze się cieszyć z tego co mam.

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Pon Mar 19 2012, 09:09

Bardzo dobrze Kora,że to z siebie wyrzucilas.Teraz bardziej cie rozumiem i dziwie ze sie mialas tyle sily wtedy zeby walczyc o rodzine,moze nie tyle o rodzine co o meza.Ale szczerze co to za rodzina?Poprawilo sie cos u Ciebie?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Pon Mar 19 2012, 10:08

Panna Anna napisał:Bardzo dobrze Kora,że to z siebie wyrzucilas.Teraz bardziej cie rozumiem i dziwie ze sie mialas tyle sily wtedy zeby walczyc o rodzine,moze nie tyle o rodzine co o meza.Ale szczerze co to za rodzina?Poprawilo sie cos u Ciebie?
Wiesz co Anna,najdziwniejsze jest to ze role sie odwrocily w zyciu tesciow-tesciowa zawsze popierala tescia a ja mezowi zasze mowilam ze krzywda sie wraca-wyobraz sobie ze rok temu to ona zostala wdowa i mieszka ze swoim synem-najstarszym bratem mojego meza ktory jest niesamowitym nalogowym alkoholikiem.Narzeka przed moim mezem na niego jak fiks-meczy sie z nim-ostatnio stracil robote przez alkohol i ona go musi utrzymywac.Tesciowa teraz ma klopot na glowie.Ja nie zycze jej zle a ją odwiedzam raz na rok(znajomosc na dystans)jak ma urodziny-chociaz tez prosze meza aby oklamal tesciowa ze np jestem w pracy i nie dalam rady przyjechac na to czy tamto.Tamten dom kojarzy mi sie tylko z przeszlym zachowaniem tesciow i niechetnie tam jezdze.Moj maz tam jezdzi-nie zabraniam mu tego -w koncu to jego matka.
Teraz po smierci tescia jakos sie uspokoilo-jedynego prowodera i gwalciciela spokoju juz nie ma a tesciowa spokorniala.Po wyprowadzce tesciu wpadal do mojego domu tak 3 razy na rok-i to jak mnie nie bylo w domu.Raz na urodziny ale ja specjalnie zalatwilam sobie prace jak maz mial urodziny bo nie chcialam widziec sie z tesciem.On nigdy nie przyjezdzal tak od serca odwiedzac ale jako sanepid-chcial widziec czy mamy posprzatane,umyte gary po obiedzie itp-rozumiesz to Anna?
On zmarl w szpitalu na raka pluc-wyobraz sobie ze bylam go w szpitalu odwiedzic wtedy-nawet pozegnalam sie z nim ale na grob jego nie chodze.....
Kurcze jak jest mi teraz dobrze ze o tym mowie.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Pon Mar 19 2012, 10:17

Wiem jak to jest.Może po mojemu,ale rozumiem.To tak jak u mnie.Wpadają fałszywi przyjaciele tylko po to,żeby sprawdzic jak mi sie wiedzie po zerwaniu z M.I szok-o masz tv 42 cale,o masz kino domowe,o masz pełną lodówke!!!

Szok.A później jechana mimo wszystko,bo gary byly w zlewie,bo na schodach pajęczyna....

Ale jak ty teraz z mężem żyjesz?Dalej dystans?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Wto Mar 20 2012, 03:48

Kora... To bardzo dobrze ze wyrzucilas to z siebie.. Fajnie ze masz te trzy posty opisujace Twoje zycie - to swietna podstawa... Do tego zeby zaczac naprawiac to co zepsute...
Rozwiazywanie poroblemow, mozna z gruba podzielic na trzy etapy... Synteza, analiza i wnioski... Synteza, to jest to co wlasnie zrobilas.. Wypisanie sobie calosci sytuacji, stworzenie pelnego obrazu tego co mamy w glowie... Analiza, to przyjzenie sie temu obrazowi, po roznymi katami. Chetnie Ci w tym pomozemy - mysle ze moge mowic i za innych. Bo przy spojrzeniu na sprawe z roznych punktow widzenia, bardzo pomaga nam to jak oceniaja to inni.. Potrafimy wtedy zobaczyc problem w zupelnie innym swietle niz dotychczas - czasami cudze spojrzenie na nasza sprawe pozwala nam dojsc do przemyslen do ktorych nie doszlibysmy sami... Potem zostaje etap trzeci.. Wznioski, lub rozwiazanie problemu.. Wtedy jak juz wiemy co jest zrodlem calego zla mozemy zastanowic sie jak wyeliminowac zrodlo problemu, zamiast walczyc wciaz jedynie ze skutkami.
Przeczytalem cala Twoja historie i widze to wszystko troche inaczej niz Ty...
Dwa glowne elementy ktore rzucily mi sie oczy, to Twoje poczucie winy - ze nie bylas przy matce, kiedy umierala, ze moglabys jej byc moze jakos pomoc i przezyla by kilka kolejnych miesiecy, moze nawet lat.. Poczucie winy to bardzo duzy ciezar.. Musisz sie go pozbyc, zeby normalnie i zdrowo funkcjonowac. Musisz sobie zdac sprawe ze to nie jest Twoja wina. Ja uwazam ze nie jest.. Ze to okolicznosci w jakich sie znalazlas.. Przeciez nie mialas wplywu ani na jej alkoholizm, ani na zachowanie tescia, ani na odpornosc dziecka... Ani na czas kiedy to sie wydarzylo.. Zastanow sie prosze... Co mogla myslec o Tobie Twoja matka w godzine smierci... Czy odeszla w zlosci do Ciebie, czy moze jednak z wdziecznoscia i z poczuciem ze sama Cie skrzywdzila fundujac Ci takie zycie... Mowisz ze sie zegnala wtedy szczegolnie z Toba... Wiem ludzie czuja ze cos sie stanie... Tak przez skore, wiedza ze idzie koniec... Czy robila Ci wyrzuty, czy jednak starala Ci sie powiedziec ze bardzo Cie kocha? Tego sie trzymaj, gdy myslisz o tej chwili... Widzialas ja dzien przed smiercia i znalazlas ja nastepnego dnia.. Nie odwrocilas sie od niej, nie opuscilas jej do samego konca - ostatnie chwile spedzila z Toba i mysle ze byla Ci za to bardzo wdzieczna, bo tak szczerze mowiac - to nie zasluzyla sobie na to... Nie masz sobie nic do zarzucenia - postawilas sie tesciowi, dla swojej matki i po to by sie nia zaopiekowac. Jestem pewien ze ona o tym wiedziala i ze byla Ci naprawde wdzieczna za to...
Druga sprawa, to obwinianie meza o to ze dal sie zlamac... Ze byl podnozkiem dla ojca tyrana... Nie powinnas tego robic - on jest w tym faktycznie ofiara... Zostal zgnieciony i zniszczony przez wlasnego ojca, jeszcze w dziecinstwie. Pomysl jak sie czulas gdy tam mieszkalas i wyobraz sobie ze jestes jednie kilkuletnim dzickiem i czeka Cie jeszcze cale dziecintwo z taka kanalia, z czlowiekiem ktory czerpie radosc z gnojenia innych.. Znam to, wiesz... Moj ojczym chodzil za mna gdy bylem jeszcze dzieckiem po tym jak poodkurzalem cale mieszkanie i wyszukiwal paproszki ktorych niedoodkurzalem. Mialem obowiazki domowe juz od dziecka. I za kazdym razem gdy skonczylem prace, to zjawaial sie jebany gestapowiec - kontroler i sprawdzal czy naczynia sa dobrze umyte, czy miedzi zebami widelcow nic sie nie uchowalo, czy jakis paproszek nie zostal gdzies w kacie.... Czy mam wykonac robote jeszcze raz...
Wierz mi, takie podejscie do dzieci, sprawia ze maja pozniej powazne problemy ze soba... Lacznie z podwyzszonymi predyspozycjami do wpadania w nalogi. To w jakim srodowisku sie wychowamy - wplywa na to kim jestesmy.. Spojrz na swoja corke, na jej slabosci i wady.. A bedziesz wiedziala czy zapewnilas jej sprzyjajace srodowisko do rozwoaju, czyli milosc i poczucie bezpieczenstwa, czy nie... Problemy z naszymi dziecmi, sa jedynie pochodna naszych wlasnych bledow wychowawczych i zyciowych...
Spojrz teraz w jakim srodowisku ksztaltowal sie maz i spojrz na to z wyrozumialoscia, jaka dajemy dzieciom. Zobaczysz wtedy ze cale jego zachowanie lacznie z alkoholizmem i skormnoscia, to sa pochodne tego w jakiej rzeczywistosci musial wyrastac i stawiac jej czola.. Z tego puntku widzenia, ta skromnosc jawi sie juz bardziej jako zahukanie i poczucie niskeij wartosci, prawda?
Numer trzy - jestes DDA... Poszukaj sobie w necie czym, jakimi problemi psychicznymi musza sie zmaga Dorosle Dzieci Alkoholikow. To sa powazne zaburzenia, rzutujace na nasze wybory i wpozycie, nie tylko z partnerem ale rowniez w grupie. Bo i Ty nie mialas latwego dziecinstwa, a to przeciez w wieku dzieciecym ksztaltuja sie cale podstawy naszej psychiki...

Ja widze to tak... Macie powazne problemy wynikle z trudnego dziecinstwa ktore i Ty i Twoj maz macie za soba. Tak naprawde mozecie sobie pomoc nawzajem, jesli zdacie sobie sprawe z tego co w Was zniszczono, z tego na jaka modle zycie i otocznie Was uksztaltowalo... Wtedy zamiast walczyc ze sobia i karmic swoje wady, problemy, zaczniecie z nimi walczyc - wspolnie ramie w ramie. I wiem ze nie tylko jest sznasa ze wyprostujecie to wysztko, ale ze jest tak na prawde pewnosc ze tak sie stanie.

Fors Cool

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Wto Mar 20 2012, 11:32

"Kora... To bardzo dobrze ze wyrzucilas to z siebie.. Fajnie ze masz te
trzy posty opisujace Twoje zycie - to swietna podstawa... Do tego zeby
zaczac naprawiac to co zepsute..."(Fors)
Fors,
dziekuje Ci za mala analize mojego przypadku.Przespie sie z tym...
ale milosci Fors nie da sie naprawic-ona nie jest na pilota.Jak ja mam rozkazac sercu ze ma kochac?no jak?zycie zyciem-jest jak jest -milosc poszla w tango w dniu kiedy poszlam mieszkac do tego tyrana.Byla milosc i nie ma juz jej-a byla duza ta milosc-wierz mi.Jest mi dobrze z mezem bo mam spokoj,moj maz tez nie narzeka na to malzenstwo bo ma spokoj-laczy nas spokoj-blogi spokoj od tyranow,alkoholikow jebanych,od psycholi ktorzy uzywaja sily do zalatwiania spraw,mam spokoj nawet od brata ktorego mam i nie mam-bo lata z dupa po swiecie-najpierw bil matke,ojca,uciekalam przez psychola z domu prawie cale dziecinstwo a on jebaniec ma sie dobrze teraz-jezdzi z dupa po swiecie-zarabia 8 tys euro i sra na rodzine.Ja tez go sram ilekroc mysle o moim dziecinstwie to mnie rusza.brrr
Co do tescia to wiem ze juz nie zyje ale wywale jeszcze kilka pikantnych szczegolow o nim i bedzie mi lepiej:
Jak gotowalam dziecku mleko to jebaniec przychodzil do mnie i wsadzal palec do mleka czy dobrze ugotowalam-czy ma dobra temperature a jak mylam gary to dawalam czasem filizanki na parapet a on mnie skrzyczal ze ma byc tak jak na dole-w zlewie a nie na parapecie.
Jak zalatwialam dziecku klinike w Krakowie-prokocimiu(wyciecie trzeciego migdala)to jebaniec latal po dworze z wrzaskiem ze corke chce pod noze dawac,ze to niepotrzebne ,ze jestem psychiczna bo dziecku robie krzywde tym.Matko jak to sobie przypomne to......
Jak kazdy falszywiec i zaskroniec potrafil sie wbic w towarzystwo-mial niezlomna opinie i jak tylko bym cos na niego probowala powiedziec to by mnie wysmiali,ze on taki fajny jest.Byl fajny czasami ale potem podwojnie sie musialam wkurwiac.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Wto Mar 20 2012, 11:50

mieszkalam u tesciow 6 lat i tam zabito moja milosc.nie wiem skad tam wzielam sile aby walczyc.Jak przychodzila do mnie kolezanka na ploteczki to zaraz mialam gestapo na glowie-przyczlapala sie tesciowa do mnie na kawe-ona zawsze musiala slyszec o czym gadamy-potem juz kolezanki nie przychodzily do mnie.
Raz moja corka jak miala 5 latek przyleciala do mnie z placzem bo ja dziadek (tesciu)skrzyczal ze nie ubrala sweterka na pole-a bylo wtedy cieplo.
Pamietam jak w zerowce pani mnie wezwala ze moja corka jest jakas wystraszona,cicha.Po wyprowadzce od tescia corka weszla na normalne tory zycia-bez alkoholika ojca,bez tyrana tescia.Zrobialam z jej dziecinstwa cukierek,raj na ziemi zeby dziecko mialo to co ja nie mialam......
Zrobilam z domu ognisko,sielanke,istny spokoj zeby jak np wroci sie ze szkoly czy z pracy to mozna powiedziec-nareszcie w domu-tak,dom mam byc miejscem wytchnienia od swiata i jej plugawej rzeczywistosci.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Wto Mar 20 2012, 11:57

Fors,
czy wiesz ze mnie nawet w domu nie przeszkadza balagan?tak,nabalaganic to tez wolnosc bo balaganisz u siebie i nie robisz z siebie niewolnika.Nie boisz sie ze ktos przyjdzie i zjedzie Cie ze to ma byc umyte tak a tamto ma stac w tym miejscu a nie w innym.Kochany balagan :Da potem jaka przyjemnosc sprzatac Laughing 8)bo sprzatasz u siebie a nie u kogos albo pod czyjes dyktando Very Happy
Fors,jak ty miale tez takiego gestapowca w domu to matko tez przeszedles swoje

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Wto Mar 20 2012, 22:04

Fors,mysle o tym co mi napisales-jest to trudne dla mnie.Jak to dokladnie przeanalizuje i potrzebuje do tego czasu to sprobuje zdanie po zdaniu twoim rozebrac na czynniki pierwsze-tzn przeanalizowac to tak jak ja to widze.Traktuje to jako pomoc Twoja i dziekuje za troske

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Wto Mar 20 2012, 22:22

Wiem wiem... Wcale sie nie obrazam.. Masz prawo sie ze mna nie zgadzac i w dodatku mozesz miec w tym racje Smile Ja tez zastanawiam sie nad tym to co napisalas, a mianowicie czy uschniete uczucie mozna jeszcze ozywic.. Tym bardziej po tylu latach. Nie wiem. Licze ze tak, bo mysle ze juz tak naprawde wybralas - spokoj i poczucie bezpieczenstwa. Lecz byloby pieknie gdyby jeszcze do tego doszla milosc. Wiec mam nadzieje ze to mozliwe.... Pewnosci jednak nie mam. I nie chcialbym Cie deprymowac, ale czytalem w podrecznikach "dla nie radzacych sobie z kobietami" ze najwiekszym wyzwaniem jest rozkochac w sobie kobiete, ktora widzi w nas przyjaciela... Ze jak wpadnie w ta szufladke to najlepiej calkiem sobie ja juz odpuscic. Lecz jesli sie uprzesz ze chcesz zdobyc dziewczyne, ktora traktuje Cie jak przyjaciela, to musisz przestac byc dla niej przyjacielem....
No i tak mysle czy po tylu latach mozna jeszcze wybudzic uczucie ktore tak dawno usnelo....

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Sro Mar 21 2012, 09:16

Forsaken napisał:Wiem wiem... Wcale sie nie obrazam.. Masz prawo sie ze mna nie zgadzac i w dodatku mozesz miec w tym racje Smile Ja tez zastanawiam sie nad tym to co napisalas, a mianowicie czy uschniete uczucie mozna jeszcze ozywic.. Tym bardziej po tylu latach. Nie wiem. Licze ze tak, bo mysle ze juz tak naprawde wybralas - spokoj i poczucie bezpieczenstwa. Lecz byloby pieknie gdyby jeszcze do tego doszla milosc. Wiec mam nadzieje ze to mozliwe.... Pewnosci jednak nie mam. I nie chcialbym Cie deprymowac, ale czytalem w podrecznikach "dla nie radzacych sobie z kobietami" ze najwiekszym wyzwaniem jest rozkochac w sobie kobiete, ktora widzi w nas przyjaciela... Ze jak wpadnie w ta szufladke to najlepiej calkiem sobie ja juz odpuscic. Lecz jesli sie uprzesz ze chcesz zdobyc dziewczyne, ktora traktuje Cie jak przyjaciela, to musisz przestac byc dla niej przyjacielem....
No i tak mysle czy po tylu latach mozna jeszcze wybudzic uczucie ktore tak dawno usnelo....
Fors,
niecalkowicie sie z Toba nie zgadzam-duzo napisales rzeczy madrych i do przemyslenia dla mnie.jutro wpuszcze przez okno swieze powietrze,wygonie roztocze i moja glowa bedzie myslec Very Happy ;)PRZYJACIELU Very Happy

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Czw Mar 22 2012, 10:40

"Licze ze tak, bo mysle ze juz tak naprawde wybralas - spokoj i poczucie
bezpieczenstwa. Lecz byloby pieknie gdyby jeszcze do tego doszla milosc"(cytat Forsa)
Fors,
Ja sie boje wybierac co innego Fors,poprostu sie boje i to z jednego powodu-jestem sierotą i mam tez juz swoje lata-wywalczylam sobie ten spokoj w domu i kosztowalo mnie to zycie-ale warto bylo bo zycie bez walki jest jalowe.Ja lubie walczyc o inne osoby jak widze ze maja klopot.Zobacz tez co bylo jak sie zakochalam w P........sparzylam sie tą znajomoscia i to jeszcze jeden powod aby powiedziec-boje sie-wiesz dlaczego?bo ja kocham na calego i cala soba-czasem mam wrazenie ze takim wlasnie uczuciem tylko odpycham faceta......tak bardzo chcialabym facetowi powiedziec ze go np kocham albo ze go pragne ale nie mowie tego bo nie mam komu.Wyrazanie uczuc jest piekne i nie wyobrazam sobie jakbym miala teraz umrzec ze swiadmoscia ze nie mialam takiej milosci.
Jedno wiem napewno-jakbym sie zakochala w kims i ta osoba odwzajemnialaby moje uczucie to nie wiem czy bym nie uciekla od malzenstwa w taka milosc , a jak do tego dolozyc jeszcze bezpieczenstwo i usmiech na porzadku dziennym to juz wogole byloby super ale o bezpieczenstwo musza dbac dwie osoby a nie tylko jedna.
a poki co dalej sie bede bała.
Na nk np zadedykowalam piosenke dla meza ale juz ja zdjelam-to nie jestem ja Fors,ta piosenka byla piekna ale nie odzwierciedlala mojego serca.
Ja meza szanuje-bardzo szanuje i rozsadnie zrobilam bedac z nim ale rozsadek czesto nie idzie w parze z sercem-no tak juz jest Fors.Nie wiem dlaczego tak jest ze glowa i serce nie ida w parze-nie wiem..........

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Czw Mar 22 2012, 11:33

Fors,zaczynam rozbierac twoje mysli:zaczne od tego zdania:
"Co mogla myslec o Tobie Twoja matka w godzine smierci... Czy odeszla w
zlosci do Ciebie, czy moze jednak z wdziecznoscia i z poczuciem ze sama
Cie skrzywdzila fundujac Ci takie zycie..."9cytat Forsa)
------------------------------------------
moja matka Fors miala zapedy samobojcze-po kazdym uderzeniu jej przez mojego brata tyrana ona miala garsc tabletek w dloni aby je polknac i nie robila tego jak bylam przy niej.Przytulalam ja wtedy i prosilam abysmy sie wyprowadzily z domu jak najdalej brata.potem jak brat wyjechal zagranice mieszkac moja matka troche ochlonela ale jak brat przyjezdzal na urlop do Polski i mieszkal wtedy z matka a ja mieszkalam u tescia to matka uciekala do mnie przed bratem.
Brat jak bylam juz dorosla to nie ruszal matki przy mnie bo na to nie pozwalalam-grozilam mu policja albo blekitna linia.Chamowal sie przez to.
Ja podejrzewam Fors,ze moja matka popelnila samobojstwo-niepokoja mnie do dzis te tabletki ktore lezaly kolo lozka jak umarla-cala reklamowka tabletek-moze zapila to alkoholem.
Pamietam ze w tym czasie moj brat chcial wracac z zagranicy do Polski bo nie wytrzymywal tam psychicznie.Chcial wrocic i z domu zrobic wille a matka?pewnie wywalilby ja do domu starcow.Jakbym mieszkala w domu zaraz po slubie brat nie mialby gdzie wracac bo ja bym tam mieszkala a ja z nim napewno bym nie byla pod jednym dachem.Bratu to bylo na reke ze ja u tesciow mieszkalam a jak sie dowiedzial ze wracam do domu rodzinnego to po dzis z tego powodu nie gadamy.To egoista i cham.Moja matka owszem-krzywdzila mnie bo nie wyprowadzila sie ze mna aby w spokoju gdzies zamieszkac jak najdalej od brata ale matka jest zawsze matka.Fors-zrozumialam to jak ja urodzilam swoje wlasne dziecko-w bolach i po porodzie zaczelam inaczej patrzec na matke-oddzielilam jej problem alkoholowy od tego ze jest matka.mialam dylematy straszne-jako mloda osoba musialam juz myslec prawie jak dorosly czlowiek....bylo mi naprawde ciezko Fors ogarnac to wszystko.....

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Czw Mar 22 2012, 11:54

"Druga sprawa, to obwinianie meza o to ze dal sie zlamac... Ze byl
podnozkiem dla ojca tyrana... Nie powinnas tego robic - on jest w tym
faktycznie ofiara..."
(cytat Forsa)
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Fors,
Ja nie wiedzialam o tyrani i "tak ogromnej i nadgorliwej opiekunczosci tescia o nasze zycie u niego w domu."Skurczybyk umial sie kamuflowac-byl taki mily jak ja przed slubem wpadalam do meza domu-ach jak on skakal kolo mnie-jaka goscinnosc-och i ach poprostu do rany przyloz.
Maz jakby byl ok to uprzedzilby powiedzialby tak:Kora ty mieszkaj u swojej mamy i opiekuj sie nia bo byla juz potem chora na nogi a ja zamieszkam u taty i bede do was przyjezdzal,poza tym dla dziecka bedzie lepiej jak bedziesz u mamy bo moj tata jest za nerwowy i despotyczny."
No niestety tak nie powiedzial-on widzial tylko obiecane cale pietro domu od tescia dla siebie.Tesciu mu to obiecal ze przepisze polowe domu na niego i po dzisiaj tego nie zrobil-umarl.Ja zawsze mowilam mezowi-ty chodzisz do pracy a ja sie musze użerac z tesciami a jak wracal z pracy to najpierw wchodzil do czesci domu tescia aby tam wypic sobie piwa a tak po godzinie to wchodzil na pietro do nie i do dziecka po czym znikal znowu gdzies na piwo i potem chodzil spac.
Bral mnie na spacery czasem-ale wiesz gdzie?do piwiarni.Wiem ze nie powinnam tego teraz wyciagac bo maz juz nie pije ale to tak w ramach forum,bo nie wyciaga sie starych pieczek jak juz sie z czyms skonczylo,prawda?Mnie jest lepiej jak to wyciaglam bo siedzialo to we mnie tyle lat i jakbym np poszla do psychologa to tez musialabym sie zmierzyc z przeszloscia.....

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Czw Mar 22 2012, 12:03

mieszkajac u mamy mailabym komfort psychiczny z 3ech powodow:
1.brat nie wszedlby do domu matki bo balby sie mnie-ja sie z nim nie patyczkowalam.
2.kochalabym dalej meza i ta milosc by owocowala w dwojke dzieci.
3.mąż w koncu wprowadzilby sie za mna do domu matki bo tesknilby za dzieckiem,a jakby posluchal tescia i nie chcial by sie wprowadzic to trudno-bylby rozwod-i tak mialam postawic sprawe od poczatku.zostaje tylko problem alkoholowy meza-czy wtedy tez dalby sie leczyc?czy corka mialaby trzezwego wtedy ojca?hmmm
teraz moge sobie gdybac-juz jest po ptokach jak sie to mowi.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Lara Croft on Czw Mar 22 2012, 20:38

kora napisał:"Licze ze tak, bo mysle ze juz tak naprawde wybralas - spokoj i poczucie
bezpieczenstwa. Lecz byloby pieknie gdyby jeszcze do tego doszla milosc"(cytat Forsa)
Fors,
Ja sie boje wybierac co innego Fors,poprostu sie boje i to z jednego powodu-jestem sierotą i mam tez juz swoje lata-wywalczylam sobie ten spokoj w domu i kosztowalo mnie to zycie-ale warto bylo bo zycie bez walki jest jalowe.Ja lubie walczyc o inne osoby jak widze ze maja klopot.Zobacz tez co bylo jak sie zakochalam w P........sparzylam sie tą znajomoscia i to jeszcze jeden powod aby powiedziec-boje sie-wiesz dlaczego?bo ja kocham na calego i cala soba-czasem mam wrazenie ze takim wlasnie uczuciem tylko odpycham faceta......tak bardzo chcialabym facetowi powiedziec ze go np kocham albo ze go pragne ale nie mowie tego bo nie mam komu.Wyrazanie uczuc jest piekne i nie wyobrazam sobie jakbym miala teraz umrzec ze swiadmoscia ze nie mialam takiej milosci.
Jedno wiem napewno-jakbym sie zakochala w kims i ta osoba odwzajemnialaby moje uczucie to nie wiem czy bym nie uciekla od malzenstwa w taka milosc , a jak do tego dolozyc jeszcze bezpieczenstwo i usmiech na porzadku dziennym to juz wogole byloby super ale o bezpieczenstwo musza dbac dwie osoby a nie tylko jedna.
a poki co dalej sie bede bała.
Na nk np zadedykowalam piosenke dla meza ale juz ja zdjelam-to nie jestem ja Fors,ta piosenka byla piekna ale nie odzwierciedlala mojego serca.
Ja meza szanuje-bardzo szanuje i rozsadnie zrobilam bedac z nim ale rozsadek czesto nie idzie w parze z sercem-no tak juz jest Fors.Nie wiem dlaczego tak jest ze glowa i serce nie ida w parze-nie wiem..........
ładnie napisane kora
tak świadomie, szczerze i dojrzale
respect
fajna i odważna z Ciebie kobieta kora
trzymaj się i wszystkiego dobrego Ci życzę I love you
avatar
Lara Croft
troll

Liczba postów : 57
Join date : 23/02/2012

Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Czw Mar 22 2012, 23:14

Lara,
doslownie nie wiem co powiedziec:Ty przemowilas Very Happy?dzieki Lara za dobre slowo I love you

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Czw Mar 22 2012, 23:20

Hej Kora :buziak:
Co do Lary, to moge tylko powiedziec ze przychodzi tek czas w zyciu kiedy kazdy musi dorosnac Wink
Z pracy nadaje wiec nie moge sie rozpisywac... Ale podczytuje Wink

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Lara Croft on Pią Mar 23 2012, 09:14

Forsaken napisał: Co do Lary, to moge tylko powiedziec ze przychodzi tek czas w zyciu kiedy kazdy musi dorosnac Wink


avatar
Lara Croft
troll

Liczba postów : 57
Join date : 23/02/2012

Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Pią Mar 23 2012, 10:18

Fors,
mysle o tym dorastaniu Lary Very Happy a moze to tylko chwilowa jej odmiana???? Very Happy Wink pozyjemy,zobaczymy Rolling Eyes
kobiety zmienne sa-i za to nas tak lubicie meżczyzni Very Happy ja tez sie zmieniam- po pelni ksiezyca Fors

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Go?? on Czw Mar 29 2012, 10:16

...a tu tez nie bede sie rozkminiac.Rozgrzebywanie przeszlosci zle na mnie wplywa......koniec tematu.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ucze się cieszyć z tego co mam.

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach