Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Pią Sty 27 2012, 04:26

Myślę,że For obejdzie się bez mojej pomocy.chwalił się,że ex go odwiedza

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  juz dosc on Pią Sty 27 2012, 05:35

Panna o mnie za mnie :dobrze: niech korzysta poki moze :haha4: :haha3:

juz dosc

Liczba postów : 337
Join date : 08/01/2012

Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  mariolade89 on Nie Sty 29 2012, 22:12

Fors... mile mnie zaskoczyłeś.

Wierzę, że uda Ci się pokonać nałóg.
Małymi kroczkami.. wytrwale... dla siebie...

Wierzę w Ciebie.
avatar
mariolade89

Liczba postów : 109
Join date : 07/01/2012
Age : 29
Skąd : z dziczy;)

Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Wto Sty 31 2012, 06:48

Dzieki M Smile
Ja tez wiem ze mi sie uda.. Zreszta.. Tym razem razem okazalo sie nadspodziewanie latwe Very Happy Nie wiem od czego to zalezy, ale kurna... nie ciagnie mnie nic a nic
Kurcze, tylko nawalilbym sie juz chetnie... Nawet ogladalem dzisiaj wiskacze w sklepie na slinotoku
Ale wiem ze nie moge... No coz.. Musi poczekac..
Zaczynam za to pompeczki robic... To znaczy planuje zaczac... Od dzisiaj.. Do kwietnia planuje forme odzyskac Very Happy
Bo cholera, bembenek znowu zaczyna mi rosnac

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  mariolade89 on Sro Lut 01 2012, 23:21

Wytrwasz...

Trzymam kciuki
avatar
mariolade89

Liczba postów : 109
Join date : 07/01/2012
Age : 29
Skąd : z dziczy;)

Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Sro Lut 08 2012, 07:02

No kurde codziennie walka zaczyna sie od nowa... Codziennie nowa potyczka... Raz zwyciestwo raz porazka.. Ale zaraz, zaraz... Nie ma porazek, sa tylko potkniecia na dobrej drodze, na drodze do celu..
No i sie kurwa potknalem...
Taki zly jestesm na siebie, i n caly swiat - prawie trzy tygodnie juz mialem, ale Ten tam na gorze stwierdzil chyba ze za latwo mi poszlo i ciach mi klode pod nogi... No i sie wykrzaczylem troche... Bylem u czarnucha... Kupilem wora... Siedze teraz nad nim i walcze sam ze soba.. Ale od poczatku...
Nie wiem czy wspominalem, ale los czesto daje mi znaki... Sa zazwyczaj naprawde kontretne i wyraziste, lecz i tak ciezko je zinterpretowac dobrze zamin sie cos nie wydarzy... Bylo to tak:
Wracam sobie z pracy, buju, buju moja furka przez miasto, w tle muzyczka saczy sie z glosnikow, znaczy sie hip-hop napieprza na maksa, tak na granicy bolu... Jade jak zwykle do polskiego sklepu, spytac czy znowu bulek dla mnie nie ma.. Zawinalem codzienna trasa w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania i widze ze ktos mi mruga swiatlami z tylu.. No ale nic... W dupie to mam jak i wszystko inne, jade sobie spacerowym tempem, muzyka napieprza az sie szyby trzesa i szukam sobie tego miejsca do postawienia auta.. A ten z tylu lutjue i lutuje mi dlugimi... Jak nigdy nie bylo gdzie stanac... Mam takie mijsce gdzie jest zawsze wolne, bo jak sie tam staje to sie blokuje bramy wjazdowe. No i oczywiscie zawsze tam sobie staje, bo mam to w dupie jak i wszystko inne... Tym razem nic - wszystkie bramy pozstawiane wiec odbijam w inna uliczke a ten z tylu ciagle za mna i ciagle lutuje.. No nic.. W dupie to mam. Ale zawracajacgdzies na srodku skrzyzowania, tam gdzie nie wolno, zatrzymalem sie zeby zobaczyc kto to tam sie tak piekli.. No i okazalo sie ze to kolezka.. Jeden z tych co odcialem sie calkiem od nich na czas rzucania, bo z nim to zawsze tylko lolka za lolkiem krecilismy... No to machnalem mu reka, on mi tez i pojechalem w swoja strone.. Gdzies tam w koncu parknalem.. Poszedlem do tego sklepu.. Bulek oczywiscie nie bylo... No i zakupilem soczkow, napojow i slodyczy i tak stoje prz tej ladzie i ogladam te flaszki.. Dzien wczesniej wlasnie wiskacza dokonczylem wiem mysle moze by tak kupic jakas flaszke... Padlo na gorzka zoladkowa.. Wracam do auta, podlaczam tel to nadajnika zeby znowu radio pomeczyc moim hip-hopem i widze ze koles dzwonil.. Nie ten co go widzialem ten symbol kolezenskiego jarania, nie.. .On byl tylko znakiem, takim ostrzezeniem ze szykuje sie kloda pod nogi... Dzwonil taki spokojnieszy, nie cpa za bardzo, tylko imprezowo.. Pije normalnie, no i nie robi zadnych przekretow nic - spokojny chlopak...
No i pyta czy bysmy piwka razem nie wypili.. Mowie ze loozik, mozemy walnac po jednym... A on czy bym mu nie pokazal gdzie moj czarnuch mieszka, to on by sobie sam do niego czasami poszedl... Wczesniem zalatwialem mu pare razy... No i powiedzialem ze nie ma problemu, ale ja nie jaram bo rzucilem... Ha! Kurwa - gowno! umowilismy sie na za dwie godziny.. wrocilem do domu, zrobilem sobie drina i kurwa z kazda minuta coraz bardziej mi to glowie chodzilo.. Czy nie wziasc od niego za fatyge tak na jednego lolka... Czy moze kupic wora zeby go nie naciagac... Czy kupic wora i oddac mu polowe.. I tak siedzialem i myslalem az mnie zaczelo nosic.. Jak juz uplywaly prawie te dwie godziny to sie autentycznie martwilem ze kolo moze sie zjawic i nie bedzie okazji... Ale sie zjawil.. Poszedlem z nim.. Murzyn wlasni lolka palil.. Zeby bile, oczy czerwone.. Kongratulejszyn ze tyle nie jaram i takie tam.. No i stalo sie.. Podal lolka kolesiowi zeby worki przygotowac, Koles scignal bucha i podal mi.. Zanim sie murzyn odwrocil to juz dwa sciagnalem.. Troche go zjebal ze mi wogole podal tego lolka... I koniec koncow, dorzucielm sie dyszka i wzialem jednego dla siebie.. Jeszcze na miejscu odsypalem kolesiowi dwie trzecie wora, bo chialem tylko na jednego lolka... ale zostawilem sobie na dwa..
No i zajebalem sie wczoraj jak maly prosiaczek.. Na dzisiaj zostlo na jeszcze jednego i tak siedzie nad tym workiem i czuje cisnienie takie ze juz wiem ze mam pozamiatane... Zajebie sie znowu... Pewnie tak bedzie.. Chociaz moze nie... Ale sam w to nie wierze..
Myslalem dlugo o tej sytuacji wczoraj.. Zrobilem sobie rozkminke tematu i doszedlem ze nie potrafie wygrac z okazja.. Dopoki nie mialem okazji to calkiem lekko mi szlo.. Ale jak tylko pojawia sie okazja, to w ciagu godziny sie lamie.. Najpierw demonstracja, teraz kolo... Kurde.. Dopoki bede zalzny od okazji, to zawsze moge sie stoczyc w to gowno znowu... Kurde za slaby jestem jeszcze... Jak nie ma okazji, to nie mysle o tym i jakos to wszystko leci. Ale gdy pojawi sie takowa na horyzoncie to dupa blada... Nie potrafie sie powstrzymac...
I jestem taki zly na siebie - gowno!!! Gowno gowno!!! Musze zresetowac licznik... Juz nie liczy mi sie od dwoch tygodni, a od minus jednego dnia... Od minus jednego, bo dzisiaj tez pewnie ulegne..
Wiec jutro rano pewnie znowu zobaczycie moj wpis :dzisiaj nie jaram, ale za to jutro... Zaczynam od poczatku..
Bylo potkniecie, byl i upadek.. lecz podniose sie po upadku i dalej bede cinsnal z walka ze soba... i z calym swiatem...
To tyle.. Do dupy sie dzisiaj czuje...

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  juz dosc on Sro Lut 08 2012, 08:27

Czesc For oj nawet nie masz pojecia jak ja Cie rozumie ......zajebane gowno .....widzisz ja nie biore juz niczego 4 mies nie mam z nikim kontaktu bo nie chce ale wiesz ze nawet czytajac to co Ty piszesz ze masz to az mnie skreca .........nawet nie wiesz ile razy mam ochote wziasc .........np dzis i dlatego wiem ze mimo iz uplynelo 4 mies gdybym miala okazje taka jak Ty wczoraj sama bym skorzystala .......obawiam sie ze tak dlugo bedziemy mieli....wiec rozumiem Twoje potkniecie to jest silniejsze od Nas zasrana jebana pokusa.......
Wiec coz moge For jedynie wiadomo ze nie pochwalam ale rozumiem Cie bo sama z tym walcze ...........
Jestem z Toba i wierze ze Ci sie uda chciala bym zebys dzis wygral z pokusa szkoda ze nie mieszkasz blizej bo bym wpadla i bym Ci to zabrala tzn wiesz w jakim sensie Ty bylbys usprawiedliwiony za to ja jutro b ym sie tlumaczyla ......a moze zadne z Nas jutro sie nie bedzie tlumaczyc For ??? Jak myslisz damy rade?? Ja mysle ze tak wierze w Ciebie i jestem z Toba teraz bede tu na forum wiec mozesz pisac tu na pw gdzie chjcesz jesli ma to Cie odciagnac od tego...wiem wiem sam sobie dasz rade al;e gdybys mial potrzebe ja .....jestem

juz dosc

Liczba postów : 337
Join date : 08/01/2012

Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  mariolade89 on Sro Lut 08 2012, 08:42

Ok Fors... szklanka zimnej wody... sam sobie dokopałeś...

Nie ma moralizowania... Ani krytyki... a nadal wiara: Wstań... i postaraj się nie upadać więcej... Idź do przodu.

A na dzisiejsze samopoczucie
avatar
mariolade89

Liczba postów : 109
Join date : 07/01/2012
Age : 29
Skąd : z dziczy;)

Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Sro Lut 08 2012, 08:43

For,ten wczorajszy dzien byl jakis taki do dupy.Ja tez wczoraj mialam zly dzien bo wzielo mnie na wspominanie i sie nawet poryczalam ale dzis juz znowu sie dzwiglam.No niestety tak to juz jest z tymi pieprzonymi uzaleznieniem i wychodzeniem z niego.Wracaj tu do nas na forum

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Sro Lut 08 2012, 08:49

wiesz jakby co od jutra...

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Sro Lut 08 2012, 08:53

Eh, jestescie kochani... :zraniony1:
Oczywiscie jotro rano pojawi sie odpowiedni wpis na "co u mnie dzisiaj" :dobrze:
Dzieki... dobrze1:

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Sro Lut 08 2012, 08:59

Forsaken napisał:Eh, jestescie kochani...
Oczywiscie jotro rano pojawi sie odpowiedni wpis na "co u mnie dzisiaj"
Dzieki...
No jestes Smile

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Sro Lut 08 2012, 09:13





Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  juz dosc on Sro Lut 08 2012, 09:17

Ty tez jestes kochany

juz dosc

Liczba postów : 337
Join date : 08/01/2012

Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Pią Lut 17 2012, 15:07

Dzisaj bl ten dzien. Dzisiaj nie wytrzymalem i dalem sobie odpust na wszystko... zadne jedno piwo, ale piec i jaralem jointy.. poprosilem zeby koles przynoisl bo juz nie dawalem rady... Od jutra znowu nie pale. Dosyc mam wrazen... Smile
Chociaz wrazenia pierwsza klasa Smile
Coz to za wspanialem uczucie napierdolim dwom kolesiom na ulicy, zdominowac ich i rosmarowac na maselko.. jeszcze nigdy mi sie nie zdarzylo tak wystartowac do kogos i pobic. No moze raz, kiedy jakis gowniez zaczepial moje dzieciaki. Ale to bylo co innego...
Wyskoczylem sam do dwoch kolesi jeden mojej postury, drugi o glowe wiekszy i nie zmaralem sie ani na chwile. Wyzwolilem w sobie zwierzaka i poszlo tak latwo jakbym to szmaciana lalka rzucal Shocked
Byklem z kolesiem... jak wysiadalismy to zwrocilem uwage na dwie dupy - sliczne, blondyna oi brunteka- jak z obrazka po prostu... i na przystanku zauwazylem ze blondi cos tam wykrzyczala na kolesia odwrocila sie i poszla...
my tez poszlismy z ziiom kiem w swoja strone.. ale slysze ze krzycza cos za soba..
i ona wrocila sie... goraca poludnoiwa krew Smile
I mu nawrzucala jeszcze... i polozyla torebke i przeskoczyla barierke - wyraznie go prowokowala...
koles juz przeszedl dawno prze jezdnie i byl juz kawala drogi a ja stalem i czekalem... bo wiedzialem ze sie cos wydarzy... A zawsze jak widze ze cos sie swieci, to staram sie byc w poblizy, zeby w razie czego moc zareagowac i, zeby nie ignorowac tego co sie dzieje woko.. na zasadzie, a nuz, moze bede potrzebny...
I ona przeskoczyla na jego perin (taki mini peron, bo trmwajowy i wydziera sie na niego... Koles mnie wola... Ale ja czekam na rowoj zywdarzen... kloca sie... i wtem..
Koles fuch jej z buta przed nosem - uchylila sie. A moze nie bylo az tak blisko.
Nie bylo to juz wazne.. Nie mialem ochoty przygladac sie jak nastepnym razem trafi.
Wiec podbieglem, przeskoczylem brierke i do kolesia od razu. Pchnalem goi powidzialem ze ma spierdalac i nie chce go tu widziec... I na to jego koles, ten wiekszy zatrzymuje mnie ze wszystko ok, ze to przyjaciele... tyle zrozumialem bo belgijskiego nie znam, a hiszpanskiego tym bradziej... Wiec mowie mu grzecznie ze chuj mnie to obchodzi i stoje miedzy nimi a laska... Ona cos jeszcze zaczela bluzgac, to i na nia wrknalem ze ma isc.. i poszla... akurta w strone gdzie moj koles stal...
Odczekalem jeszcze pomiedzy nimi a droga gdzie one poszly (bo bruntea byla jeszcz dalej niz moj koles.. I powolutku zaczalem isc, tak zeby byc pomiedzy laskami a tymi dwoma typami....
kolo mnie rozporoszyl.. nie przyuwazylem.. i nagle ten agresywny co skakal do blondi... przbiegl obok mnie, dobradl brunetke przede mna, rzucil nia o sciane i jeszcze kopa dowalil jak upadla..
Doskoczylem go od tylu, chwycilem za szmaty i tak pizggnalem jego lbem w kratke od piwnicy ze malo mu przez kraty nie przeszla... Drugi dobiegl... i znowu do mnie w dyskusje, ze to przyjaciele...
Laska do mnie zebym go nie bil, ze ok, ze to przyjaciele
W pizdzie to mam - i tak stoje na posterunku, zaden z nich nie ma drogi do niej, bo na kazdej stoje ja Very Happy
I stoje naprzeciw nim dwom sam i jak samiec alfa pilnuje swojego terytorium... dziewczyny znowu zabraly sie i poszly...
frajerom kazalem wypierdalac. odwrocili sie i poszli. dupy pogonilem w przeciwnym kierunku..
Idziemy za nimi.. juz ukladam plan jak tereaz je sciagnac na balety..
i nagle jedna wrzasnela i patrzy w moim kierunku....
Odwrocilem sie patrze biegnie znowu agresor... Pedzi kurwa jak ten wicher w jej kierunku...
Nie wiem o czym on myslal, ze ja przypadkiem jetsem pomiedzy nia a nim? Kiedy mijal mnie zwinnym lukiem, wypieprzylem mu taka plumbe na ryj ze sie zlozyl... piesc weszla mi ja w maslo, prosto w nos mu przypieprzyle, nabiegl mi wrec na reke... prawie salto wywinal jak mu dojebalem... teraz juz sie nie zawahalem poslac mu jeszcze buta na ryj... Musialem go wylaczyc z gry, bo w miedzy czasie tamten drugi 20 metrow dalej, zaczal szarpac blondi, uderzyl ja... upadla...
doskoczylem do niego i dostal bombe na zoladek.. zlozyl sie jak scyzoryk...dostal z buta i tez polecial i tak lezalo u moich stop dwoch rozwalkowanych kolesi we krwi.... za mna dziewczyny, zatrzymuja przejezdzajacy samochod i odjezdzaja...
a ja mam to wspaniale uczucie, ze dobrze postapilem i jestem z siebie dumnmy ze nie zawahalem sie ani sekundy....
a to ze bylem zjarany, to jeszcze potegowalo wszystkie wrazenia... baang i piesc wchodzi w szczeke jak maslo...
to takie prymitywne a jednak taqk fantastyczne uczucie Smile
Mam jeszcze niezla banie, ale przynajmniej na swierzo na emocjach jeszcze pisze...
Uff.. Nie wiedzialem ze na to mnie stac Cool

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  feniks on Sob Lut 18 2012, 16:08

Ja pierdzielę, Fors... My hero No no, odpowiedni facet na odpowiednim miejscu...

Tylko... jest pytanie - czy tak samo zachowalbys się, gdybys był całkiem trzeźwy?

A tak przy okazji - skoro już tu wreszcie jestem, gratuluję podjęcia walki (nie z tymi kolesiami tylko ze sobą oczywiście) oraz poklepuję, przytulam i miziam...
avatar
feniks

Liczba postów : 25
Join date : 05/01/2012

Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  mariolade89 on Sob Lut 18 2012, 20:29

FORS... nie poddawaj się. Tak dobrze Ci idzie.
Bądź bohaterem dla siebie samego w walce ze swoimi słabościami...
avatar
mariolade89

Liczba postów : 109
Join date : 07/01/2012
Age : 29
Skąd : z dziczy;)

Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Pon Lut 20 2012, 00:01

No... No sluszne podejrzenia macie... Wykrzaczylem sie ladnie na swoich slabosciach... Jak zaczalem w czwartek wieczor, tak mi sie na piatek i sobote przeciagnelo i nawet troszke o niedziele zahaczylo... No to juz nawet potknieciem nie wypada nazwac - uczciwie rzecz biorac to wypieprzylem sie ostro na pysk...
No ale.. nowy tydzien nastal i droga zaczyna sie od nowa... Dzisiaj nie jaram... ale jutro...
Nie wazne.. Bede walczyl nadal ze slabosciami, juz mi nawet nie przychodzi to tak ciezko... Mam nadzieje ze potkniecia beda jednak zadsze i nie beda mnie prowadzily az do takich upadkow... No ale nie ma co sie oszukiwac, ze sie nie zdarza... Pewnie jeszcze nie raz przyznam sie Wam tu do przegranej walki.. A jednak wierze ze choc czasem ulegne w jakiejs pomniejszej potyczce, to jednak wygram wojne i wyjde calkiem na prosta Smile
Dziekuje moje wspaniale Panie, za to wielkie wsparcie ktore mi dajecie - bez tego nie dalbym rady... Dziekuje ze jestescie :buziak:

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Pon Lut 20 2012, 00:14

Każdy może upaść, a i owszem, i nie ma co robic samobiczowania, tylko dupa w góre i do przodu...

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Pon Lut 20 2012, 00:59

No tez tak uwazam Smile
Dupe juz podnioslem i pre dalej naprzod. Nic sie nie zmienilo jesli chodzi od dlugosiezny cel - nadal chce byc normalnym facetem a nie jakoims bakaczem... I nadal bede robil wszystko zeby cel osiagnac Smile
Dzieki Ana :buziak:

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Pon Lut 20 2012, 12:21

eee... nie istnieje taki język jak belgijski...

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Wto Lut 21 2012, 10:50

Un... No kurcze nie wiem jak mam to napisac, ale nie wierze w takie opowiesci o ludziach ptakach.. Nigdy nie spotkalem sie z takim oderwaniem od rzeczywistosci, na pewno nie po gandzi, a mialem naprawde z tym stycznosc przez lata i poznalem dziesiatki bakaczy. Slyszalem tez ta historie w kilku roznych wersjach, i odnosnie roznych substancji i dlatego mysle ze ktos Cie troche nasciemnial.... Widzisz, nawet jezeli znalas tego kolesia i sie zabil, to moglo byc to zupelnie inaczej... Sam pamietam na imprezach tance na parapecie na 5 pietrze i przerazenie kiedy to tancerz zniknal.. Ale to nie znaczy ze mysal ze mu nagle skrzydla wyrosly (ten tancerz nie spadl - schowal sie za szafe)....

Can, oczywiscie ze flamandzki, ale jakby tak napisal to kilka osob by pewnie wyskoczylo, ze mowilem ze mieszkam w Belgii a nie we flamandii... A tak to przyczepiles sie tylko Ty :P

Co do mojej bijatyki, natomiast, to pojawily sie nowe informacje.. Koles mi mowi ze nie widzialem wszystkiego.. Przegapilem to co sie dzialo zanim blondi dostala w leb, bo akurat oprawialem mniejszego... Ja widzialem tylko katem oka jak dostaje i leci na ziemie, a cale zajscie wygladalo tak... Ona podeszla do tego wiekszego i zczela sie z nim klocic, oczywiscie oboje gestykulowali i machali rekami. Ona probowala go uderzyc ale sie zaslanial i lapal ja za rece.. Wiec przywalila mu porzadnego kopniaka w klejnoty.. Kumpel mowi ze koles az sie przykulil i mial potem spowolnione ruchy, wiec musialo go bolec... A ona dalej do niego z rekami, raz sie nie zdarzyl oslonic i dostal, potem drugi raz i wtedy jej przypieprzyl.... No i to byl argument kolesia ze jednak nie powinienem sie wtracac.. .Ze to byla ich klotnia i ich bijatyka i nie ma sensu sie mieszac w takie rzeczy... Ja jednak jestem innego zdania... Dla mnie nie wazne kto mial racje, kto zaczal - nie bede sie biernie przygladal jak facet bije kobiete... Sam bylem kiedys z agresorka i wiem ze da sie nie uderzyc kobiety nawet jak sie samemu pare razy dostanie... Ja rozumiem obezwladnic taka laske - to wbrew pozorom calkiem latwe - w koncu sa slabsze... Wtedy bym tez nie reagowal, bo wiem jak to jest... Ale uderzyc kobiete jak faceta, to mi sie glowie nie miesci i nie pozwole na cos takiego. Zreszta ja tam nie bylem od osadzania sporu a od bronienia lasek, zeby nie stala im sie krzywda - dla mnie to proste...
Dla niego nie... On sie martwi ze policja sie zjawi, ze beda klopoty, ze sie samemu naraza a i tak dziekuje nie uslyszy (nie uslyszalem) Ale dla mnie wazne jest przedewszystkim moje wlasne samopoczucie, a czulbym sie jak ostatni dupek jakbym pozwoli zeby facet kopal dziweczyne na ziemi i nic bym z tym nie zrobil...

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Wto Lut 21 2012, 13:43

Nie prawda Un Smile
Reszte schowalem do szufladki na skarby, a tylko to zwrocilem

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Wto Lut 21 2012, 19:02

hmmm a ja się odniosę do tego boksu zawodowego z ramienia kobiety. Jej nie jest to łatwa sprawa, jak laska sama nakręca sytuacje, ale zgadzam sie, ze nie powinno się stać z boku i biernie obserwować jak ktoś ją grzmoci, nie ważne kto jest winny -zasadniczo czy bynajmniej baba to baba i nawet jak sie bidna z motyka na księzyc porywa lecąc z łapami do faceta to sugeruje pobłażliwość. Niom, ale cisnie mi sie na usta, że hmmm jak się trafi jakaś skrajna amatorka sprtów walki wręcz to może by tak jak lekko puknąć w zadek co by się opamietała.

A nawiązaując do wątku przewodniego- ty sie Fors... z tymi imprezami uspokój bo się narażasz

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Go?? on Wto Lut 21 2012, 21:44

Punknac w zoladek? Co Ty gadasz? I co potem stac i patrzec jak sie dziewczyna dusi i krztusi lezac we lzach na chodniku? Po uderzeniu w zoladek nastepuje taki bezdech - nie mozna zlapac powietrza. Trwa to ok 2 minut i jest to naprawde przerazajace uczucie, przynajmniej za pierwszym razem... Kiedy nie wiesz czemu nie mozesz oddychac i czy ci to przejdzie, czy tez sie udusisz... Tak zalatwilem tego wiekszego - za wysoki byl zeby probowac mu do ryja siegnac, a tak to sie ladnie zlozyl w pol i juz byl mniejszy... Dziewczynie jednak dac bombe na zoladek, to sie nie godzi... Inni jak chca, jak im serce pozwoli to prosze bardzo - ale nie w mojej obecnosci!
Wogole to z tym bronieniem kobiet to jest sliska sprawa.. Bo to w 99% jej wlasny facet ja naparza - a co gorsza ona to jeszcze akceptuje... Wiec jakby nie bylo wtracasz sie w klotnie kochankow i nie dosc ze nie uslyszysz dziekuje, to jeszcze dziewczyna potrafi skoczyc do tego ktory stanal w jej obronie, ze bije jej faceta.. Zeby opcy facet bil kobiete na ulicy to sie praktycznie nie zdarza....
No ale trudno - niech sie bija w domu, kiedy tego nie widze.. A jak widze to wkraczam - tak juz mam. Dzieki temu nie czuje sie potem jak ostatnia lajza....

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Trawa jest wszedzie tak samo zielona...

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach